Powrót do góry

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
Zapraszamy do odwiedzania naszej strony internetowej SP nr 24.

Szkoła Podstawowa nr 24 z Oddziałami Dwujęzycznymi

im.2 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w Białymstoku

Publiczne Gimnazjum nr 9

Absolwentka naszego gimnazjum, Gabriela Mierzejewska, została nagrodzona publikacją swego opowiadania w tomiku wydanym po Ogólnopolskim Konkursie Literackim Podróżuj, Śnij, Odkrywaj!.

Piąta już edycja organizowana była przez Społeczne Gimnazjum „Startowa” w Warszawie, a w jury oceniającym prace zasiadali znani pisarze: Krystyna Kofta, Tomasz Łubieński, Ewa Korulska, Anna Piwkowska i Radosław Romaniuk - sukces Gabrysi jest tym większy, że jej talent został doceniony przez autorytety w dziedzinie literatury. Jako zasadnicze kryterium oceny prac jury przyjęło oryginalność tekstu, ciekawy pomysł, talent językowy i wyobraźnię.

Praca została przygotowana pod kierunkiem polonistki, pani Bożenny Pisanko.

Zapraszamy do przeczytania nagrodzonej pracy.

Puszcza

Jestem tylko zwykłym studentem prawa. Zapytasz więc, co robię w dżungli amazońskiej? Ja też nie mam pojęcia. Pewnego dnia stwierdziłem, że miejski tłok mnie denerwuje. Po pierwsze, potrzebuję odpoczynku, po drugie, nigdy tak naprawdę nie chciałem zostać prawnikiem. Tego dnia padał śnieg, a ja kocham lato. Kupiłem bilet i tydzień później siedziałem w samolocie Manaus. Powiedziałem rodzinie, gdzie się wybieram dwadzieścia minut przed wejściem na pokład. Nikt nie zdążyłby tak szybko dojechać na lotnisko. Ale za to wszyscy – znajomi z sieci, matka, dziewczyna, a w szczególności ojciec, kazali mi wracać do domu. Tyle czasu byłem posłuszny, poszedłem na studia, jakie wybrała mi rodzina. W końcu postanowiłem coś zmienić. Wszedłem na pokład samolotu. Po ośmiu godzinach byłem na miejscu. Po opuszczeniu go zauważyłem piętnaście nieodebranych połączeń od różnych osób, więc wyłączyłem komórkę i wyjąłem z plecaka aparat. Kiedy opuściłem lotnisko, wyrosło przede mną ogromne miasto. Budynki dobrze zakryły puszczę, ale wiedziałem, że tam jest i czeka na mnie. Jeszcze w domu sprawdziłem, jak dojechać na skraj miasta i gdzie mogę znaleźć dobry sklep z prowiantem, namiotami i innymi tego typu rzeczami. Po zakupieniu wszystkiego, czego potrzebowałem, wyruszyłem w moją podróż. Zabrałem ze sobą zeszyt i długopis, bo pomyślałem, że mogą się przydać.

Dzień pierwszy.

Dzisiaj zobaczyłem świat, w którym nie ma cywilizacji. Drzewa są wyższe niż niejeden budynek, wokół mnie rośnie wiele gatunków nieznanych mi roślin. Chciałem dotrzeć nad Amazonkę, najdłuższą rzekę na świecie. Właśnie zatrzymałem się na nocleg. Rozłożyłem namiot oraz inne potrzebne rzeczy, ale kiedy zabrałem się do jedzenia, zobaczyłem małpy, wyjadające moje zapasy. Nie dały się przekonać, więc musiałem się z nimi pobawić. Na koniec ukradły mi banany
i uciekły. Zjadłem to, co zostało i poszedłem spać. Nie wiem, czy uda mi się zasnąć tej nocy. W puszczy zapada zmrok i wiele zwierząt się uaktywnia.

Kiedy wstałem, słońce już od jakiegoś czasu wisiało nad widnokręgiem. Spakowałem cały sprzęt i wyruszyłem w dalszą drogę. Nadal nie mogłem się nadziwić kwiatom większym ode mnie. Nad moją głową śpiewały ptaki, małpy skakały z drzewa na drzewo. Nagle coś złapało mnie od tyłu. To był tubylec i to nie sam. Kiedy miejscowi zorientowali się, kim jestem, puścili mnie wolno i zaproponowali, żebym odwiedził ich wioskę. Tego wszystkiego dowiedziałem się z ich gestów.

Zaprowadzili mnie do osady, znali każdy zakamarek puszczy. Przedzieraliśmy się przez ogromne liście, niskie gałęzie, wysokie krzaki. Na naszymi głowami śpiewały ptaki. Nieopodal brzęczały rozmaite owady. Tubylcy wiedzieli, gdzie można postawić stopę,
a gdzie nie. W końcu dotarliśmy do wioski. Wśród gęstwiny stały małe, drewniane chatki przypominające szałasy. Dzieci bawiły się
w krzakach, kobiety przygotowywały jedzenie oraz, co zręczniejsze, broń. Mężczyzn nie było, pewnie poszli na polowanie. Po osadzie pałętały się na wpół dzikie, na wpół oswojone psy.

Tubylcy pozwolili mi zapoznać się z pracami, które wykonywały kobiety, pobawić się z dzieciakami, a nawet zrobili mi przepaskę na biodra podobną do swoich. Byli groźni tylko z wyglądu, choć gdybym zrobił coś nie tak, mogliby przeszyć mnie dzidą. Zjedliśmy wspólnie posiłek, później - niestety - musieli iść na łowy. Poszedłem w swoją stronę.

Po drodze nad Amazonkę spotkałem wiele dziwnych istot
i roślin. Na przykład był to smok, a może tylko przerośnięta tropikalna jaszczurka. Z daleka naprawdę wyglądał jak mityczny stwór. Widziałem dzikiego konia, wielką wydrę, a jeden ptak tak głośno śpiewał, że o mało nie pękło mu gardełko. Sarna zaszurała w krzakach obok, a tukan przeleciał tuż nade mną. Była też taka roślina, która chciała mnie zjeść. Jej rozmiar przeraził mnie. Taka muchołówka wielkości samochodu osobowego musiała dużo pochłaniać. Ja nadawałem się w sam raz.

Nagle potknąłem się o korzeń ukryty w zaroślach i runąłem jak długi. Nastała ciemność. Obudziłem się w namiocie, dopiero co nastał świt. Potarłem oczy i twarz. Wstałem skołowany.

Dzień drugi.

Dzień dziwnie mi się dłużył. Po wielogodzinnej wędrówce dotarłem nad rzekę. Wczoraj musiałem bardzo zboczyć z kursu albo wyszedłem po złej stronie miasta. Zrobiłem mnóstwo zdjęć, zobaczyłem nawet piranię wyskakującą z wody. Spędziłem miłe popołudnie na rzeką, po czym oddaliłem się trochę w głąb puszczy. Tam rozbiłem obóz, a teraz kładę się spać.

Byłem w Amazonii jeszcze parę dni. Później postanowiłem wracać. Szedłem i szedłem, a na końcu tej drogi kilka rzeczy sobie uświadomiłem. Po powrocie do domu rzuciłem studia, rozpocząłem inne. Tym razem botanikę, a podczas najbliższych ferii zimowych zamierzam wrócić do mojej ukochanej dzikiej przyrody. Uświadomiłem sobie, że nie jestem jednak taki do niczego, kocham las, zwierzęta i chcę je poznać bliżej. Już wiem, że pragnę związać z tym moją przyszłość. Czasem warto przebyć w życiu niezwykłą podróż, po prostu jakąś drogę, aby lepiej poznać samego siebie.

Nowe Horyzonty

Ogólnopolski Projekt "Cybernauci"

Mobilność Kadry Edukacyjnej

Szkoła Odkrywców Talentów
Lepsza szkoła
Unicef
TEG

Copyright © 2018 Norbert Toruński Rights Reserved.