Powrót do góry

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
Zapraszamy do odwiedzania naszej strony internetowej SP nr 24.

Szkoła Podstawowa nr 24 z Oddziałami Dwujęzycznymi

im.2 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w Białymstoku

Publiczne Gimnazjum nr 9

img002

15 grudnia 2017r. roku dwie uczennice naszej szkoły: Karolina Haponik i Ina Kłopotowska wzięły udział w uroczystości ogłoszenia wyników Wojewódzkiego Konkursu Artystycznego Piękno niejedno ma imię zorganizowanego przez Uniwersytet Podlaski, Książnicę Podlaską oraz Szkołę Podstawową nr 19 im. Mieszka I w Białymstoku. III edycję konkursu przeprowadzono w roku 175. rocznicy urodzin i 105. śmierci Bolesława Prusa. Uroczystość odbyła się w Centrum Naukowo-Konferencyjnym w Białymstoku.

Impreza rozpoczęła się interesującym wykładem wprowadzającym, który pozwolił uczestnikom pogłębić wiedzę na temat twórczości Bolesława Prusa oraz dowiódł aktualności poruszanej przez pisarza problematyki. Następnie głos zabrał przedstawiciel Kurii, który przedstawił kryteria oceny nadesłanych prac. Po tym wystąpieniu przyszedł czas na ogłoszenie wyników. Werdykt Komisji został zaprezentowany w szeregu kategorii: proza, liryka oraz multimedia. Uczennica naszej szkoły, Ina Kłopotowska z kl. II e została uhonorowana wyróżnieniem w kategorii proza za pracę Kontynuacja opowiadania Bolesława Prusa, pt.: „Na wakacjach” z wykorzystaniem wątków literackich z opowiadań: „Nawrócony” oraz „Sen”, przygotowaną pod kierunkiem pani Bożeny Pisanko. Sukces Iny jest tym większy, że uczniowie szkół średnich i gimnazjów byli oceniani razem. Zadanie konkursowe polegało na dopisaniu dalszego losu bohaterów opowiadań Bolesława Prusa.

Po uroczystym wręczeniu nagród Organizatorzy zaprosili obecnych gości na poczęstunek.

Kontynuacja opowiadania Bolesława Prusa, pt.: „Na wakacjach”

z wykorzystaniem wątków literackich z opowiadań:

„Nawrócony” oraz „Sen”

(autorka Ina Kłopotowska, uczennica klasy II e gimnazjum)

Tamtego wieczoru widziałem go po raz ostatni. Na pożegnanie spojrzał mi prosto
w oczy. Bez słowa uścisnął mi dłoń i odszedł swoją drogą. Następnie jakby „zapadł się pod ziemię”. Docierały do mnie słuchy, że mój kolega, dawniej dusza towarzystwa, dzisiaj stroni od ludzi i nie utrzymuje kontaktów z nikim. Jakież więc było moje zdumienie, gdy po dwóch latach od tamtych chwil otrzymałem od niego następujący list:

„Drogi Przyjacielu!

Wybacz mi, proszę, długie miesiące milczenia. Winien Ci jestem wyjaśnienia, choć nie śmiem przecież liczyć na Twoje zrozumienie i łaskę przyjaźni.

Dwa lata temu moje życie rozpadło się na tysiąc drobnych kawałków, niczym rozbite zwierciadło. Podczas tego pamiętnego pożaru zrozumiałem, kim naprawdę jestem – marnym tchórzem i egoistą, który nie potrafił zaryzykować swego żywota dla ratowania bezbronnej istoty! Tamta młoda dziewczyna, Jagna, miała w sobie więcej odwagi i męstwa niż ja – dorosły mężczyzna, który uważał się za rozsądnego i dojrzałego. Aby zagłuszyć sumienie, powtarzałem sobie: „My już tacy”, lecz od tamtych chwil nie było dla mnie ratunku. Czułem, jakbym staczał się w przepaść mojej duszy, nękany wyrzutami sumienia. Uciekałem od ludzi, nie mogąc patrzeć im w oczy. W każdym dziecku widziałem chłopczyka, którego mogłem uratować. Myślałem, że moje życie skończyło się bezpowrotnie.

Pragnę Ci jednak opowiedzieć o wydarzeniach, które uleczyły moją złamaną duszę. Zdarzyło się to miesiąc temu, srogą zimą. Nie mogąc dłużej znieść samotnego siedzenia w domu, chwyciłem wędkę i wyszedłem nad skute lodem jezioro. W grubej tafli wyciąłem otwór i zanurzyłem kij w ciemnej, złowrogiej toni. Początkowo szło mi nie najgorzej – kilka małych okoni wystarczyłoby na obiad. Łowienie ryb uspokajało mnie jednak na tyle, że postanowiłem zostać tam jeszcze jakiś czas. Nagle poczułem, że trafia mi się gruba ryba. Miotała się tak mocno, że nie potrafiłem utrzymać się na miejscu. Śliski lód nie ułatwiał sytuacji. Kilka chwil później znalazłem się w mroźnej wodzie. Przeniknęło mnie upiorne zimno i poczułem przeraźliwy ból i strach, nieporównywalny z żadnym znanym mi uczuciem. Bezskutecznie próbowałem dźwignąć ciało na zamarznięty lód, który pękał pod moim ciężarem. Zacząłem rozpaczliwie krzyczeć, choć głos dławiła mi woda. Nagle spostrzegłem ludzi biegnących w moją stronę. Stanęli wokoło przerębli i… patrzyli na moje cierpienie. Krzyczeli coś, współczuli mi, jednakże żaden z nich nie ruszył mi z pomocą. Myślałem, że to już koniec. Nagle przez grupę przepchnąć się jakiś młody chłopak. Dalszych wydarzeń nie pamiętam…

Gdy się ocknąłem, leżałem w obcym mieszkaniu, troskliwie przykryty ciepłym kocem. Nade mną pochylała się postać szczupłego mężczyzny o bystrych oczach. Tego samego, którego zapamiętałem, tonąc. Zdałem sobie sprawę, że to on musiał mnie uratować. Opowiedział mi, że jest studentem medycyny, który właśnie przyjechał do swej rodziny na wieś. Cieszył się, że jego wiedza medyczna pozwoliła mu po raz pierwszy uratować życie ludzkie. Ja jednak ani myślałem o wdzięczności!

- I po co to zrobiłeś? Ja wcale nie chcę żyć! Nie jestem wart twojego poświęcenia! Ja sam nie zrobiłbym tego dla ciebie ani dla nikogo innego! - po tym wybuchu złości opowiedziałem mu swą historię. Wysłuchał jej w milczeniu a potem powiedział spokojnie:

- Ja nie śmiałbym cię potępić. Sam kiedyś zrobiłem coś, czego bardzo się wstydzę. Skrzywdziłem bezbronne, głodne zwierzę, a ono potem jakby uratowało mi życie. Wspomnienie skowytu kopniętego przeze mnie psa wybudziło mnie ze śpiączki po straszliwej chorobie - i dodał:

- Uczucia mają moc kamienia. Wspomnienia tego, co zrobiliśmy innym ludziom, są jak ślady, wyrzeźbione na zawsze w naszej naturze. Nie można ich zatrzeć. Ale duszę można kształtować i rozwijać. Nawet największe cierpienia i troski mają swój sens i cel. Prowadzą do rozwoju ducha. Rzeczywistość nie jest chaosem przypadkowych zdarzeń, ale całością - piękną i mądrą! Każde nowe spotkanie z innym człowiekiem może być naszą drugą szansą.

Potem opowiedział mi jeszcze, jak sam doświadczył ludzkiej dobroci. Gdy po wyjściu ze szpitala tułał się po mieście głodny, zziębnięty i bez grosza przy duszy, podszedł do niego pewien zamożny, starszy człowiek. Przedstawił się jako Łukasz i bezinteresownie zaproponował pomoc. Wesoło oświadczył, że w jego domu jest wystarczająco miejsca na przyjęcie pod dach współlokatora, a w jego kuchni znajdzie się strawa dla choćby tuzina takich żaków! Cieszył się również, że w ten sposób będzie miał w domu prywatnego medyka na lata starości. Zdumiony student nie mógł uwierzyć w słowa starca, a wtedy ten wyjawił mu swą własną tajemnicę. Mężczyzna przeszedł wewnętrzną przemianę pod wpływem nierealnej podróży do piekieł. Zdał sobie sprawę z marności bogactwa tego świata, z potrzeby bycia dobrym i dzielenia się z innymi.

Na koniec mój wybawca powiedział mi zdanie, które stało się moim życiowym motto: „Nieważne, kim byłeś dotąd. Ważne, kim chcesz być i do czego dążysz.” Dzięki słowom studenta wiem już, że szczęście to nie to, co sprawia doczesną radość, lecz małe „okienko życia” - doświadczenie, które pozwala widzieć prawdę… Chyba znalazłem już swą życiową drogę. Gdy ukończę studia medyczne, założę szpital dla biednych ludzi – będę leczył choroby ciała. Chcę jednak zrobić coś jeszcze. Niczym Stara Żydówka – mara ze snu umierającego studenta, pragnę obdarowywać ludzi nadzieją, zwykłymi gestami, które skierują ich na lepszą, bardziej wartościową drogę.

Dziś wracam, Drogi Przyjacielu z długiej, duchowej podróży. Byłeś przy mnie w chwilach dobrych i złych. Dlatego chciałbym i Tobie przekazać tę mądrość, którą ja już znalazłem. Przyjmuj cierpienie jak zaszczyt, a nie własną klęskę. Naucz się współodczuwać i pochylać nad każdą żywą istotą. Jeśli zdarzy Ci się zbłądzić, nie załamuj się, lecz odszukaj swą właściwą ścieżkę. Pamiętaj jednak, by pilnować jej dobrze i nieustannie walczyć ze sobą, ponieważ łatwo jest wrócić do starych przyzwyczajeń i ulec pokusie egoizmu.

Twój Przyjaciel X”

 Tej nocy długo nie mogłem zasnąć. Wiedziałem już, że jutro ujrzę w lustrze całkiem innego siebie. Ściany domu odbijały echem moje najskrytsze myśli: „My już tacy!”

W słowach tych dzisiaj była jednak otucha…

Nowe Horyzonty

Ogólnopolski Projekt "Cybernauci"

Mobilność Kadry Edukacyjnej

Szkoła Odkrywców Talentów
Lepsza szkoła
Unicef
TEG

Copyright © 2018 Norbert Toruński Rights Reserved.